czwartek, kwietnia 28, 2016

Make your day amazing - 7 pomysłów na udany dzień.

Make your day amazing - 7 pomysłów na udany dzień.
Witajcie!
   Ilu z Was miało dzisiaj dobry dzień? A ilu potocznie mówiąc, zły? Myślę, że wielu z Was poparłoby raczej te drugie pytanie. Dlaczego? Proste, ludzie są mistrzami marudzenia i narzekania, jak nam to w życiu się nie powodzi i jak to nam jest źle.
   Większość wstaje rano "lewą nogą". Rozumiem, można mieć jeden pechowy dzień, góra dwa pod rząd ale tydzień? Przecież to niemożliwe, żeby mieć skupisko pechowych sytuacji jeden po drugim codziennie. Niemożliwe, żeby "urodzić się pod złą gwiazdą" i mieć skwaszoną minę dzień w dzień, przez całe życie.
   To jaki będzie nasz dzień, zależy tylko od nas. Czy widzimy tzw. pełne pół szklanki, czy pół puste. Nawet jeśli po wyjściu z łóżka, stwierdzamy: oho! lewa noga była pierwsza na lodowatej podłodze. To jeszcze nie koniec świata, wszystko da się zmienić. Tylko JAK?!
Doceń to, co masz - proste, nie? Dokładnie tak! Niejedna Anka, Frania, czy Gienia nie widzi tego, co ma wokół. Rodzinę, kochającego partnera, merdającego na swój widok psa, który biegnie nas przywitać, a przed chwilą taplał się w błocie (o tak! Znajomy mi widok i uczucie). Doceniasz coś wtedy, kiedy to stracisz, jak to jakiś mądry koleś kiedyś to powiedział.
Uśmiechnij się! Czy nie ma czegoś piękniejszego niż zaspana buzia, z cieknącą (jeszcze) śliną po policzku, która się do nas uśmiecha? Kto powiedział, że musi być cudza? A no właśnie, nikt. Na dobrą sprawę możemy to być nasze odbicie w lustrze.

Słodkie śniadanie. Nie ma nic smaczniejszego, niż czekolada na śniadanie, prawda? To uczucie, kiedy od rana masz endorfiny w żołądku nie z treningu, o których tyle mówi Chodakowska, tylko z dużej ilości cukru we krwi. Przy okazji również ubrudzony cały nos w czekoladzie.

Muzyka z rana, jak śmietana! Włącz swoją ulubioną muzykę i tańcz. Kto powiedział że nie można powyginać się w różowej piżamce w misie? Let`s dance baby and shake it!

Pogadaj ze sobą. Tak mało mamy czasu na refleksje w ciągu dnia. A może wydarzyło się coś pozytywnego właśnie dzień wcześniej, o czym zapomnieliśmy? Na to wspomnienie, może pojawić się na naszej twarzy ogromny banan.

Masz czas rano? Śpij, nie wstawaj wcześniej. Jak nie możesz spać, zafunduj sobie domowe spa z rana. Nic tak nie odpręża jak dobra, ciepła kąpiel, nie tylko wieczorem. Kto powiedział, że czas dla siebie musimy mieć popołudniu?

Mieszkasz z przyjaciółmi? Pogadaj z nimi. Przecież gadka o tym jaką gafę popełnił wczoraj Karol, Janek czy Tomek, może poprawić humor i spowodować ból brzucha - ze śmiechu.

A Ty, jakie masz sposoby na udany dzień?

niedziela, kwietnia 24, 2016

"Powinniśmy..." żyć tak jak nam mówią?

"Powinniśmy..." żyć tak jak nam mówią?
Witajcie!
   Zastanawialiście się kiedyś, ile razy słyszymy "powinnaś/powinieneś..."? To słowo jest chorobą dzisiejszych czasów. Każdy powtarza nam jak mamy żyć, jak wyglądać, jak się ubierać.
   Życie składa się z wielu nakazów, zakazów, czy ogólnych reguł do jakich powinniśmy się stosować. Po co dokładać sobie jeszcze jakieś? Stwierdzenie w pewnym sensie jest lekkim nakazem "zrób to, bo ja wiem lepiej...", można by było dokończyć (dość drastycznie) "...a Ty jesteś głupsza/głupszy i musisz mnie posłuchać".

   "Powinnaś schudnąć" - powiedzą (nie)znajomi, o wiele szczuplejsi, do dziewczyny mieszczącej się w rozmiar nie mniejszy niż M. Ona ma się ich sugestii poddać? Oczywiście, że nie. To tylko i wyłącznie jej sprawa jak wygląda. To, że bycie "FIT" jest na topie to nie znaczy że ona też musi.    Moda jest tylko chwilowa, wieszaków coraz więcej na ulicy, jak w szafie pełnej ciuchów. A co jak będzie moda na tycie? Mega kolejki w maku po hamburgera i zajadanie się nutellą w nocy?

środa, kwietnia 20, 2016

Chodzisz po kałuży, na bosaka? Bo ja, tak!

Chodzisz po kałuży, na bosaka? Bo ja, tak!
Witajcie!
   Ostatnio była mowa o marzeniach i o tym, jak osiągnąć sukces. Dzisiaj, trochę maglując ten temat, zadam na początek, kilka pytań. Ile razy w życiu słyszeliście, że trzeba wszystkiego spróbować? Że nie ma co się poddawać i iść dalej do celu? Żeby zrobić sobie listę marzeń, przylepić ją do sufitu nad łóżkiem, patrzeć na nią każdego wieczoru i czytać miliony, może tryliony razy? Ja mogę stwierdzić śmiało, że sporo.
   Sama jestem zdania, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego: skoku ze spadochronem, tańca w rytm spadających z nieba kropel deszczu i dalekiej podróży autostopem. To ostatnie chyba jest najbardziej niebezpieczne. Obcy język, całkiem nieznajomi ludzie, spanie pod gołym niebem i takie tam.
   Rodzice zawsze powtarzają, żeby w życiu być rozważnym i nie robić głupstw. Ale gdzie jest granica? Gdzie możemy puścić wodze fantazji, oraz poleżeć na opuszczonym (kiedyś ruchliwym) skrzyżowaniu dróg, patrzeć w gwiazdy i się śmiać? Odpowiedź jest prosta - wszędzie. Możemy robić co chcemy i kiedy chcemy. Czasem warto zdjąć buty po deszczu i "zaliczyć" każdą kałużę. Czasem warto, pójść na plac zabaw i się pobawić. Nie zapominajmy, że też byliśmy dziećmi. Że jedliśmy zupki chińskie na "sucho" i bardziej cieszyliśmy się z tego, gdy wygraliśmy zabawę w chowanego, niż gdy teraz, odnosimy sukcesy w pracy, czy na uczelni.
   Ludzi stać na to aby robić takie rzeczy, które są skryte gdzieś daleko w sercu. To nic nadzwyczajnego. Chcesz chodzić na bosaka po kałuży? Zdejmujesz buty i idziesz. Chcesz polepić babki z piasku? Idziesz do piaskownicy i lepisz. To nic prostszego, to tylko impuls, wywołujący działanie.
   Teraz nasuwa się pytanie, co powiedzą inni? Warto się zastanowić, czy ich zdanie jest ważniejsze od naszego szczerego uśmiechu. Bo moim zdaniem, nie. Dorośli, czasem zbyt sztywno podchodzą do życia. Mają ustalone reguły, których się trzymają, żyją w klatkach, które sami sobie zbudowali.
   Większość kobiet, się odchudza. Wierzcie mi, że one wcale tego nie chcą. Robią to, bo większość to robi. Sto razy bardziej, wolałyby pójść do pierwszej, lepszej cukierni i zjeść największe, ociekające lukrem i jednocześnie kaloriami ciastko. Ale co powiedzą inni? Skoro ochota na to ciastko nie mija, a one tyją?

sobota, kwietnia 16, 2016

5 sprawdzonych rad, jak odnieść sukces i spełnić swoje marzenia?

5 sprawdzonych rad, jak odnieść sukces i spełnić swoje marzenia?
Cześć Kochani!  
   Zastanawialiście się kiedyś, choć przez chwilę jakie macie marzenia? Dla małego dzieciaka są to lody waniliowe z polewą czekoladową, albo wielki zestaw klocków lego, o który prosi zawsze na gwiazdkę, a Mikołaj zawsze tłumaczy się, że nie był dostatecznie grzeczny w tym roku. Zaś dla dorosłego nowiutkie, wypasione niebieskie BMW, najlepiej w macie (widziałam, piękny widok - możecie mi zazdrościć). Cóż, marzeń czy to materialnych, czy tych czysto emocjonalnych, jest wiele więcej niż gwiazd na niebie.
   Zawsze jak myślę o swoich marzeniach, wyobrażam sobie jak "to będzie" jak już je spełnię. Jaka będę wtedy szczęśliwa i uśmiechnięta. W pewnym momencie pojawia się jedno pytanie "ale czemu ja nie działam, tylko marzę?".
   Jednak ludzie to dziwne stworzenia. Większość z nich, tylko wyobraża sobie że spełnia marzenia, a w realnym świecie okazuje się, że jeszcze het, het, daleko do chociażby pierwszego kroku po nie. Stoją w miejscu, często oglądając się za siebie, zamiast patrzeć na przód i działać. Dlaczego ludzie nie spełniają swoich marzeń?
   Trudne a za razem dość proste pytanie. Odpowiedź jest jednoznaczna - strach. Strach jest ucieczką. Strach jest blokadą. Strach jest barierą, do tego co w życiu chcemy zrobić, a nawet lepiej - do tego co chcemy osiągnąć.
   Jak osiągnąć swoje marzenia?
1. Uwierz w siebie. To najlepsza, a zarazem najprostsza rada jaką może Ci dać każdy. Wierząc, że Ci się uda łatwiej dojść do celu.

2. Kroczek po kroczku. Marzenia składają się na wiele kroków, (niestety) zwykle pod górę. To nie latający motyl którego możemy złapać w dłonie i nie wypuścić. Trzeba wiele wysiłku jak i czasu, aby osiągnąć, to co się chce.

3. Nie poddawaj się. To najgorsze co można zrobić w walce o marzenia, poddać się. Trzeba walczyć, one same się nie spełnią, ani nikt za nas również nich nie spełni. Jeśli sami nie zrobimy coś w ich kierunku to nam się nie uda.

4. Ryzykuj. Ktoś kiedyś powiedział "bez ryzyka, nie ma zabawy", to prawda. Zwykle, zwłaszcza te duże marzenia spełnia się podejmując wielkie ryzyko, np. gdy chcemy zmienić pracę na lepszą. Rzucamy starą, słabo płatną pracę, aby znaleźć nową, lepszą. Możliwości są dwie albo znajdujemy pracę marzeń, albo lądujemy w spożywczaku, na kasie (nie bierzcie tego do Siebie). Bo są przecież dwa uda, albo się uda, albo nie uda.

5. Miej obok siebie osobę, która Ci pomoże. Wsparcie drugiej osoby to ważna sprawa. Każdy powinien mieć kogoś, kto stoi tuż za nami i przytula, jak się coś nie udaje. A ostro dźgnie w żebra i wyszepcze do ucha "no idźże! Przecież Ci się uda", gdy boimy się zrobić krok dalej.

   Z marzeniami jest trochę jak w systemie zero-jedynkowym. Są jedynki - aktywne, spełniające marzenia i zera - stojące w miejscu i czekające na "gwiazdkę z nieba".
   A Ty kim jesteś? Zerem? Czy może jedynką? ;-)

poniedziałek, kwietnia 11, 2016

Wspomnienie z dzieciństwa. Jak zostać fryzjerką w wieku 4 lat?

Wspomnienie z dzieciństwa. Jak zostać fryzjerką w wieku 4 lat?
Witajcie!
   Dzisiaj przychodzę do Was, z całkiem innym pomysłem na post. Otóż, zostałam wytypowana do TAGu, a dokładniej do opisania wspomnień z dzieciństwa. Chciałam na początku, podziękować za wybranie właśnie mojego bloga. Nie sądziłam, że tak szybko dostanę taką wiadomość, ponieważ blog istnieje niewiele więcej, niż 2 tygodnie. 

   Zaczynając ten ciekawy temat, o bebraniu się w ziemi, jedzeniu piasku z piaskownicy i wielu innych ciekawych wspomnieniach, chcę wam przedstawić reguły: 
   Otagowana osoba musi w ciągu tygodnia napisać post, w którym udostępni zdjęcie ze swojego dzieciństwa oraz napisze czy pamięta w jakich okolicznościach to zdjęcie zostało zrobione. Dodatkowo (albo zamiast tego) może napisać krótki komentarz do zdjęcia :D
(można wkleić więcej niż jedną fotografię). Na końcu tagu bloger/blogerka otagowuję 5 osób.

   Niestety, muszę Wam powiedzieć, że wolę aby moja osoba została całkowicie anonimowa, dlatego też zdjęcia z mojego dzieciństwa pojawią się dopiero wtedy, gdy postanowię ujawnić swoją tożsamość. Cała reszta reguł, jak najbardziej mnie dotyczy. Mam nadzieję, że się o to nie pogniewacie na mnie, co? 
   Hmmm... od czego tutaj zacząć? Każdy z nas ma trochę "za uszami". Myślę że historia z bawieniem się, we fryzjerkę w wieku 4 lat, Wam się spodoba.
   
   Od zawsze miałam hopla, na punkcie wyglądu moich włosów. Lubiłam, jak mama robiła mi warkoczyki, albo jednego kucyka na czubku głowy. Coś mi z tego zostało do dzisiaj. W wieku 4 lat, znalazłam w szafce u dziadków stare (na szczęście!) dość tępe nożyczki. Oczywiście, wtedy był szał na grzywki. Zazdrościłam mojej starszej siostrze, że ma powywijane włosy opadające lekko na oczy. Postanowiłam, że skoro ona ma, to ja nie mogę? Szybko wzięłam włosy w garść i śmiało ciachnęłam je, z premedytacją. Czego tu się było spodziewać po 4-letnim dziecku, któro ledwo mogło utrzymać wielkie nożyczki w rączkach? Grzywka okazała się krzywa, niewiele myśląc ciachnęłam drugi raz, krzywo... Ciachnęłam trzeci... czwarty... Zamiast grzywki miałam dwa centymetry włosów, stojących na środku czoła, niczym żołnierze na defiladzie. Wyobraźcie sobie minę mojej mamy, gdy zobaczyła mnie po powrocie z pracy. Cóż, nie była zbytnio zadowolona.
Dobrze jedynie, że włosy nie trawa - w zimie też rosną.
Wyznaczam:
www.ayuna-chan.blogspot.com
www.mowiacslowami.pl
www.ispossiblee.blogspot.com
www.crazyecogirl.pl
www.ragazza99.blogspot.com

A Wy, macie jakieś śmieszne historie z dzieciństwa?

czwartek, kwietnia 07, 2016

Jak zostać "FIT"? Jak być szczupłym?

Jak zostać "FIT"? Jak być szczupłym?
Witajcie!
  Ostatnio poruszyłam dość "delikatny" temat. Mówię tutaj o akceptacji samego siebie. Nie chodzi tu tylko o wygląd ale również o cechy charakteru. Dzisiaj zagłębię się bardziej w to pierwsze. A no właśnie! Wygląd. Czy nie jest w dzisiejszych czasach jedną z ważniejszych rzeczy na które, zwykle zwracamy uwagę? Myślę, że tak. Większość z nas ocenia innych po tym jest nasza "szerokość". Teraz można zaobserwować modę na bycie "FIT". Co oznacza ten skrót? Jest to słówko pochodzące od "fitness", czyli różnej aktywności fizycznej.

poniedziałek, kwietnia 04, 2016

8 sposobów na zaakceptowanie siebie. Akceptacja - słowo "klucz", do szczęścia.

8 sposobów na zaakceptowanie siebie. Akceptacja - słowo "klucz", do szczęścia.
Cześć Kochani,
   Zastanawialiście się, co oznacza słowo akceptacja?  Czy to nie jest "coś", co pozwala nam stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie - tak jestem super? Czy to nie jest "coś", co dodaje nam pewności siebie w wielu stresujących sytuacjach, w których trudno nam sobie samemu poradzić?

  Cały czas w telewizji, mediach społecznościowych mówi się też o popularnych "hejtach". Chyba sami przyznacie, że stojąc przed lustrem łatwiej złapać potok słów, o naszych wadach, kompleksach i negatywnych cechach, niż o tym co w nas jest dobre. Ludzie łatwo oceniają siebie nawzajem patrząc tylko na wygląd, a przecież często słyszymy "nie oceniaj książki po okładce". Tfu! Co ja mówię, nawet wobec siebie samych, potrafimy być bardziej krytyczni, niż wobec innych. Czemu tak jest? Czemu, większość z nas nie akceptuje swoich wad?

piątek, kwietnia 01, 2016

Czas na zmiany - nowa fryzura, muchy w oknie, duża dawka słońca, czyli przyszła WIOSNA.

Czas na zmiany - nowa fryzura, muchy w oknie, duża dawka słońca, czyli przyszła WIOSNA.
Witajcie!
   Czy u was też przez ostatnie dni, w oknach i za nimi, było tak pięknie i bezchmurnie? Czy przekręcając głowę w stronę Słońca, można było poczuć muskające ciepło na policzkach, a zamykając oczy wcale nie było ciemno? Tak, u mnie dokładnie tak było. A może to była tylko sprawka, umytych na Wielkanoc okien? Chociaż dzisiaj - pierwszego kwietnia, w prima aprilis, pogoda płata nam figle. Wiatr i mżawka, to nie jest zbyt dobry żart, jak na wiosnę w tym roku. Pamiętajcie, nie dajcie się dzisiaj zrobić w konia ;-).


   W końcu przyszła (chociaż, kalendarzowa) Wiosna! A z nią też muchy - wpadające przez uchylone okna i latające jak małe helikoptery po pokojach. Też sądzicie, że są głupie? Bo po co wlatywać do czyjegoś domu, skoro potem chcąc, wylecieć uderza się o szyby okna, odbijając się jak piłka od podłogi? To całkiem, tak jak ludzie, którzy próbują coś zrobić na siłę i im nie wychodzi. Ale cóż (wiem, wiem zdania nie zaczyna się od "ale" - zawsze powtarzała nam to polonistka z podstawówki, ALE jak widać - nie poskutkowało ;-) ), takie mało pożyteczne stworzonka też chcą żyć. Chociaż muchy w oknach to nie tak duży problem w porównaniu, z zasadzeniem ogródka na wiosnę. Z tym drugim jest o wiele więcej roboty, niż się wydaje. Weźmy pod uwagę fakt - targamy ciężką metalową konewkę z wodą i podlewamy nasz nowo posadzony ogródek. Jaka jest nasza satysfakcja, gdy zaraz po tym, leje deszcz i sam nam podlewa kiełkujące rośliny - z pewnością ogromna (wybaczcie ten sarkazm).

   Duża dawka Słońca, daje nam chęć na więcej. Co to oznacza to "więcej"? Więcej ruchu, więcej chęci, więcej radości i w końcu - więcej uśmiechu. Bo co to za robota, bez popatrzenia na efekt końcowy i stwierdzenia "no! teraz to już ma jakieś ręce i nogi" i uniesienia do góry tych dwóch kącików ust. Drugim (już potwierdzonym przez naukowców) faktem jest wydzielanie witaminy D3. Nasz organizm przy dużej dawce Słońca, właśnie ją wytwarza. Odpowiada ona za nasz dobry nastrój o tej porze roku. Nie wiem czy wiecie, ale na terenach około podbiegunowych ludzie, siedzą około 2h dziennie pod wielką lampą. W ten sposób ich ciało uzupełnia braki tej witaminy, a nie jakby się wydawało - aby się opalić. Tak jak niektórzy, chodzą na solarium.


    Wiosną dużo osób się "zmienia". Nowa fryzura, nowy ubiór, nowy kolor paznokci itd. Czy to aby na pewno, zapewni nam zmiany? No szczerze mówiąc, to nie wiem. Żeby zmienić się zewnętrznie, trzeba zmienić się też wewnętrznie. Nie chodzi tu o zmianę grupy krwi czy dostanie nowej nerki, a raczej o zmianę nastawienia i swojego zachowania. Nic nam nie pomoże, nowy kolor włosów, czy nowa super dopasowana seksi sukienka, skoro w głowie będą kłębić się nam same negatywy.
Dlatego też warto przemyśleć kilka spraw. Czy warto się tak przejmować? Czy warto się tak martwić? Czy warto się tak stresować? Czasem lepiej odpuścić, powiedzieć "leje na to, idę dalej" i się uśmiechnąć. Człowiek wtedy jest o wiele zdrowszy i o kilka zmartwień lżejszy. Czasem warto się nie przejmować.

Teraz można śmiało stwierdzić że wiosna ma same plusy. No to teraz, nie będziemy mogli stwierdzić "żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce".
A wam Wiosna też przyniosła zmiany i muchy w oknach?