Jak zorganizować sobie życie?

środa, czerwca 22, 2016

Jak zorganizować sobie życie?

Cześć Wam!
   Sądzicie, że organizacja życia jest ważna?  Ja powiedziałabym, że najważniejsza, bo bez niej raczej nie jesteśmy nic w stanie zrobić. Ja niestety, należę do osób które są perfekcjonistami. Wszystko musi być zaplanowane, zapięte na ostatni guzik i dopilnowane. Każde, chociażby małe uchybienie, skutkuje dezorganizacją mojego czasu. Dlatego staram się codziennie planować co będę robić danego dnia.
   Wielu z Was stwierdzi - wariatka! Może macie rację, ale lubię mieć swój czas pod kontrolą, ponieważ zawsze jestem w ruchu.

Jakie są moje sprawdzone sposoby na organizację?

KARTKA I DŁUGOPIS
   Pierwszy, najprostszy sposób i rodem z podstawówki. Pamiętacie jak zapisywaliście w zeszytach "Praca domowa:" i pod spodem był tekst czym mamy się zając popołudniu, zamiast wychodzenia na dwór i grania w klasy? Właśnie od tego zaczęło się moje zapisywanie co mam zrobić każdego dnia. Nic trudnego, biorę skrawek kartki lub notes i notuję hasłami, co mam zrobić danego dnia. Fajnym pomysłem też jest zapisywanie ważniejszych rzeczy z dużych liter.

PLANUJ PRZED A NIE W TRAKCIE
   Zwykle mój plan najpierw układam w głowie. Najwygodniej jest to robić z rana lub dzień wcześniej, wtedy łatwiej jest pogodzić wszystkie obowiązki. Mieszkając samemu, natłok codziennych czynności jest dość spory: pranie, gotowanie, zmywanie, sprzątanie, robienie zakupów, zajęcia na uczelni i ogarnianie bloga. Bywa ciężko, ale nie można się poddawać.

PODZIEL SIĘ... OBOWIĄZKAMI!
   Robienie miliona rzeczy naraz, jednocześnie myśląc już o następnych, nie wychodzi dobrze. Zwykle skutkuje to tym, że nie zrobimy żadnej rzeczy dokładnie, tak jak byśmy chcieli. Dlatego musimy się dzielić! Bycie "Zosią-samosią" nie jest dobrym pomysłem, przecież zawsze wokół nas znajdzie się ktoś, kto nam pomoże i chociaż trochę odciąży w codziennych czynnościach. Wtedy my będziemy mieli chociaż chwilę upragnionego spokoju. Nie możemy zapominać, że nam też należy się odpoczynek!

NASZE BIURO DOWODZENIA!
   To najważniejszy punkt tego posta. Bez wygodnego miejsca pracy, gdzie wszystko ułożone jest tak, jak powinno - nie zrobimy nic! Ład i porządek jest najważniejszy. Dobrym pomysłem jest też aranżowanie wnętrza wokół nas. Wygodny fotel i dobrze dobrane biurko z wieloma szufladami, czy nawet pojemna półka nad, może zaoszczędzić nam sporo czasu na szukaniu i jednoczesnym znajdowaniu, rzeczy które były nam potrzebne rok temu. Łatwiej się pracuje w estetycznym, ładnie i przede wszystkim praktycznie urządzonym miejscu.
   Miejsce do pracy powinno być też ładnie zaaranżowane, gdy nasze oczy chcą odpocząć, nasz wzrok możemy skierować na nasz pokój, w którym zaplanowaliśmy każdy detal.
   Ostatnio przeglądając różne strony trafiłam, na homify. Na ich stronie można znaleźć wiele ciekawych rozwiązań jak zaaranżować wnętrze wokół tak, abyśmy mogli zaoszczędzić czas. Oto kilka z nich:
www.minimoo.pl : Minimalistyczne domowe biuro i gabinet od MINIMOO Architektura Wnętrz
Dom w Puławach : Minimalistyczne domowe biuro i gabinet od FAMM DESIGN
Dom jednorodzinny w Redzie : Skandynawskie domowe biuro i gabinet od PracowniaPolka

   Oczywiście nie są to jedyne rozwiązania, jakie można znaleźć na ten stronie. Ekonomiczne, świetnie wykonane i jednocześnie piękne wnętrza!
A Wy jakie macie sposoby na organizację swojego życia? 
Co daje nam jazda na rowerze?

piątek, czerwca 17, 2016

Co daje nam jazda na rowerze?

Witajcie!
   Czy ktoś z Was nie jeździł na rowerze? Przypuszczam, że trudno byłoby znaleźć taką osobę. Większość z nas wie co znaczy spadający łańcuch, czy przebita dętka w rowerze. 
  Pamiętacie, jaką radość w dzieciństwie dawała pierwsza przejażdżka na dwóch, a nie na czterech kółkach, a stłuczone po raz kolejny kolano wcale nie przeszkadzało jechać w dalszą podróż? Nie istotne było wtedy, czy to popularny góral, składak czy damka, ważne żeby miał dwa napompowane koła i jedziemy!
   Dzisiaj, mając już te dwadzieścia kilka lat, zastanawia mnie jedno pytanie, o którym za dzieciaka nie pomyślałabym za Chiny!
   Co takiego daje nam rower? Jakie korzyści mamy z jazdy na nim?
MAMO, TATO! CHODŹ NA ROWER, TAK SPĘDZAMY CZAS Z RODZINĄ
   Czas jest chyba najcenniejszą rzeczą, a w dorosłym życiu nie mamy go za wiele, tym bardziej dla naszych najbliższych. A ile trzeba, żeby zabrać dzieciaki, czy żonę na wycieczkę? No właśnie, niewiele, bo jedynie jednego stwierdzenia "idziemy na rower!". Trochę to abstrakcyjnie brzmi, bo jak można iść na rower? Jednak wiele osób tak mówi, to i ja tak piszę ;-)
   Bliscy zapamiętają taki wypad np. za miasto i na długo będą go mile wspominać. A przecież czas spędzony z bliskimi, nigdy nie jest czasem zaprzepaszczonym, prawda?

NIE CZEKAJ, RUSZAJ PRZED SIEBIE!
   Nie zapominajmy o tym, że rower to świetny środek lokomocji! Nim możemy dostać się wszędzie, do pracy, na uczelnię, czy do szkoły. Dzięki temu, zapomnimy już o staniu w korkach i zaoszczędzimy płucom spalin, wlatujących przez otwarte okno.
   Pod większością budynków są stojaki na rower. Możemy go łatwo przypiąć i nie martwić się o nagłe jego zniknięcie, z jednoczesnym wzywaniem CSI do rozwiązywania "kryminalnych zagadek". 

FIU, FIU! ŁADNE NOGI! CZYLI PRZEPIS NA PIĘKNĄ FIGURĘ
   Chcecie żeby mężczyźni się za Wami oglądali? Sposób na to jest jeden - ruszaj tyłek i wsiadaj na rower! Nic tak efektownie nie kształtuje sylwetki, jak jazda na dwóch kółkach. Siedząc i pedałując nie odczuwamy jak zmienia się nasza figura, ale to co zobaczymy w lustrze po miesiącu, regularnej jazdy, może być dużym zaskoczeniem. Jędrna skóra, szczuplejsze nogi, podniesiony tyłek i mniej tłuszczyku na brzuchu? Wszystko to, da się osiągnąć właśnie na rowerze. To też świetna alternatywa dla codziennego treningu.
KISZENIE SIĘ W DOMU? POWIEDZMY "NIE", CHOROBIE
   Ile razy powtarzaliście, że dość z siedzeniem przed komputerem w domu? Pewnie - dużo. Jeżdżąc na rowerze, dotleniamy mózg, który potem lepiej funkcjonuje. Poza tym, nie tylko nasza głowa na tym zyskuje, podnosimy odporność na różne choroby, takie jak np. choroby układu krążenia, czy nawet miażdżycę.

ODROBINA SZCZĘŚCIA DLA SIEBIE - ENDORFINKI BUZUJĄ!
   Pełen relaks? Tak! To również potrafi nam dać rower. Pozwala on nam się w prosty sposób odstresować i całkowicie zapomnieć o problemach życia codziennego. Dokładnie to samo, dzieje się
po treningu - pojawia się większa ilość endorfin, które wywołują podniesienie poziomu hormonu szczęścia, w naszym organizmie. 

OSZCZĘDZAMY I O PORTFEL DBAMY
   Rower pozwala nam zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy. Dodatkowo warto wspomnień, że jednocześnie zadbamy o środowisko, pedałując nie wytwarzamy spalin, ani innych substancji które mogą skazić środowisko.
   Zamiast wydawać je na paliwo, ubezpieczenie czy płyn do spryskiwaczy, możemy wykorzystać je na pyszne lody, które i tak spalimy wracając z pracy, czy szkoły do domu ;-)

  A Wy jakie znacie jeszcze korzyści z jazdy na rowerze? 
Jak napisać ciekawy post na bloga?

poniedziałek, czerwca 13, 2016

Jak napisać ciekawy post na bloga?

Cześć Wam!
   Jak już zapewne zauważyliście - pojawiły się drobne zmiany na blogu. Co to oznacza? No cóż, zmartwię Was, nie będzie tu żadnej rewolucji, ani stania na głowie. Od czasu do czasu, dobre są małe zmiany. Mam nadzieję, że pomogą one Wam łatwiej korzystać z mojej strony.
   Dzisiaj chciałam poruszyć, dość znany i dobrze już oklepany (można byłoby napisać "oklepany jak mata przez Najmana) temat - blogowanie.
   Pisanie postów, czy notek, jak kto woli, jest dość dużym wyzwaniem dla bloggera. Oczywiście mówię tu o tych artykułach które przyciągają czytelników, jak lep muchy.
   Jak pisać aby ludzie czytali i wracali do naszych postów?

KLEPANIE W KLAWIATURĘ, JAK GRANIE NA PIANINIE?
   Ojjjj... w żadnym razie. Pisanie to nie schemat, który możemy powtarzać, tak jak nuty wychodzące spod naszych palców, podczas gry. Pisanie do sztuka. Sztuka, której trudno się nauczyć i trzeba do niej wiele cierpliwości.
   Nikt z nas nie miał w dzieciństwie zawieszonej nad łóżeczkiem karteczki z nazwą przyszłego zawodu "dziennikarza", "pisarza", tym bardziej "bajkopisarza". Klepania w klawiaturę można się poniekąd nauczyć a lekkość pióra jest trochę jak dar.

Z PRZYMIOTNIKAMI, ZA PAN BRAT!
   Nie każdy umie ująć w słowa to, o co mu chodzi. Pisząc "trawnik", nie wywołujemy w czytelniku żadnych wrażeń. "Zielony, wielki, zarośnięty, krzywo ścięty i przepraszam, jeśli kogoś urażę - obsrany trawnik" - chyba każdy z nas ma już wtedy przed oczami, tę kupę zielonej trawy. Nie popadajmy jednak ze skrajności w skrajność, pisanie miliona określeń na jedną rzecz, też nie należy do genialnych pomysłów. Myślę, że trzy określenia wystarczą, aby poruszyć w jakiś sposób czytelnika.

WENO, OCH WENO! GDZIE JESTEŚ, MOJA MIŁA?
   Wstawanie o północy, mimo ciężkiego dnia, bo ma się pomysł na napisanie posta? Brzmi znajomo? Powiedziałabym, że nawet bardzo. Wena, to taka wredna jędza, przychodząca nie wiadomo skąd, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Niestety, nie mamy wpływu na to, kiedy nasze dwie komórki mózgowe, które odpowiadają za pisanie, zderzą się nagle i lecimy się do komputera, podczas koszenia ogródka jak do kibla, podczas sraczki.
GENIALNY POMYSŁ - NASZE ŚWIATEŁKO W TUNELU?
   Pomysł na post, to prawie tak ciężka i trudna sprawa jak wena. Jedno, nierozerwalnie łączy się z drugim. Chociaż zapewne wielu bloggerów w swoich plikach, posiada tytuły postów bez treści. Jednak nie każdy tytuł i pomysł na posta jest trafiony, jeden przeczytają tysiące, drugi dziesięć osób - tak to już jest w blogosferze. Warto pamiętać, że nie zawsze światełko w tunelu oznacza podążanie w dobrą stronę, zawsze to może być pociąg ;-)

USTAW SIĘ, NO! TYLKO NIE MRUŻ OCZU I UŚMIECH! - ZOSTAŃ FOTOGRAFEM SWOJEGO BLOGA
   Pamiętajmy, że zdjęcia znalezione w internecie, mają prawa autorskie. Udostępnianie ich bez zgody jest karalne (zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Lepiej korzystać ze stron internetowych, oferujących bezpośrednio zdjęcia, które możemy wkleić wszędzie bez obaw, nie martwiąc się ile pieniędzy pójdzie na prawnika w sądzie.

   A Wy macie jakieś rady jak bardziej efektownie pisać posty?
Jak zdać sesję i nie zwariować?

wtorek, czerwca 07, 2016

Jak zdać sesję i nie zwariować?

Witajcie!
   Dzisiaj będzie dość gorący temat. Sesja egzaminacyjna. Każdy student chce ją zaliczyć, a nikt nie zna - ten tekst, słyszę bardzo często.
   Idąc korytarzem nagle z dnia na dzień, okazuje się, że uczelnia ma około tysiąc wychowanków więcej niż na co dzień. A w łazience kolejka do kibla większa, niż do lodziarni w upał. Studenci przypominają sobie o uczelni dopiero wtedy, kiedy ustalone są terminy na miliony zaliczeń i egzaminów. Ksera mają utarg roku i podnoszą cenę za skserowanie jednej kartki. Cóż, to można nazwać typową sesją.
   Jak ją przetrwać? Dla jednych pytanie proste, lecz dla innych - skomplikowane jak trafienie w dziurkę od klucza po ciemku.
ZAPRZYJAŹNIJMY SIĘ Z KSERO!
   Nagle okazuje się, że facet pracujący przy kserokopiarce jest jednym z najbardziej rozrywanych mężczyzn w mieście? Prawda. Warto również się za takim obejrzeć, może wtedy dostaniemy kartę stałego klienta. Wierzcie mi, przydaje się w tym "gorącym" okresie. Skserowane notatki to nie tylko koło ratunkowe, ale też kompendium wiedzy na robienie ściąg.

NAUCZ SIĘ ŚCIĄGAĆ.
   Idąc ulicą dostałeś ulotkę, z informacją o kursie skutecznego ściągania? Nie wyrzucaj jej! Schowaj gdzieś głęboko do torby, czy plecaka. Niech leży i czeka na swoje 5 minut w naszym życiu.
   Widzieliście kiedyś studenta, który nie ściąga, tylko ze wszystkiego się rzetelnie uczy? No właśnie, ja też nie. Siedzenie obok osoby która wszystko wie, na jednym z gorszych egzaminów i skuteczne ściąganie może się wtedy okazać zbawienne.

NIE MASZ CO ROBIĆ? CHODŹ NA WYKŁADY.
   Nawet nie pisz, ale bądź obecny. Śmieszne? A właśnie, że nie. Wykładowcy często "puszczają" listy, które potem pod koniec semestru ratują tyłek, nie jednemu studentowi. A wtedy, trudny egzamin, na który w jedną noc trzeba nauczyć się czterech książek po 200 stron - staje się tylko wspomnieniem.
LANIE WODY
   Umiesz opisywać milionami zdań jedną definicję? Znasz wiele synonimów? Super! Wielu profesorków albo doktorków lubi różne określenia na jedną rzecz. Umiejętność opisywania czegoś "na około" zanim trafi się w sedno przydaje się na niejednym kolokwium.

BĄDŹMY KONSEKWENTNI
   Sesja to tylko dwa lub trzy tygodnie spinania tyłka, zaliczania i nauki. W tym okresie, może lepiej zastąpić kolejne piwo, kawą? Pobudzimy mózg do czytania po raz 689768975... tej samej sterty notatek. Lepiej nauczyć się od razu, niż odkładać to na ostatnią chwilę.

SELEKCJA?
   Gdy okazuje się, że za dwa dni mamy trzy zaliczenia i jeden egzamin. Nie da rady, musimy z czegoś zrezygnować. Dzięki Bogu, to nie walka na śmierć i życie, a jedynie wpis do indeksu. Lepiej jest wybrać zaliczenie i egzamin, do którego się przyłożymy, niż uczyć się "po trochu" i potem poprawiać wszystko. Może się również okazać, że przedmiot nie jest taki zły i lekko "wchodzi" do głowy, dzięki temu unikniemy spania przy biurku, na książce w nocy.

ZASADA 4 x Z
Z   apewne znacie tę zasadę: Zrozumieć, Zapamiętać, Zaliczyć, Zapić. Zrozumienie czegoś co było na wykładach czasem bywa dość trudne. Zwłaszcza jeśli właściciel notatek przerysowywał (a nie przepisywał), kolejny 3 linijkowy wzór ze statystyki. Dlatego lepiej czasem zapamiętać wzrokowo mniej więcej gdzie był jaki "ślaczek", przypominający bohomazy przedszkolaków i zaliczyć. Po ogłoszeniu wyników - opić. Nieważne czy zdane czy nie - ważne, że już PO SESJI :-)

   A Wy, jakie macie sposoby aby przetrwać sesję?
Dlaczego ludzie marnują sobie życie?

poniedziałek, maja 30, 2016

Dlaczego ludzie marnują sobie życie?

Cześć wszystkim!
   Chyba każdy z nas marzy o tym, aby nie zmarnować sobie życia i być KIMŚ. Kimś, kogo chce się oglądać codziennie w lustrze z uśmiechem, ale czy robimy wszystko aby nim być?
   Marnowanie sobie życia jest dość powszechne. Większość z nas, nie lubi tego co robi, pracuje bo potrzebne są pieniądze na następną ratę kredytu, a nie bo chce i to jest jego pasją. Wiem, dla niektórych piszę brednie, bo zarabianie pieniędzy nie należy do najprzyjemniejszych czynności na świecie. Fakt, jeśli tak myślicie - macie rację.
   Człowiek się przyzwyczaja, nieważne do czego. Ważne, że mijają sekundy, minuty, godziny, dnie, tygodnie... Żyje, spokojnie, normalnie. Bo się przyzwyczaił, że nie wypada facetowi stać przy garach i gotować dań, jakich jeszcze Magda Gessler na języku nie miała, a kobiecie wsiąść do samochodu i palić gumę, jak przystało na wielką fankę motoryzacji.
  Na pytanie "co u Ciebie?", odpowiadamy "okej". Czy na pewno jest dobrze? Jest tak jakbyśmy chcieli? Czy te nasze "okej" oznacza super udane życie o którym marzyliśmy, czy może naszą wygodę i przyzwyczajenie? A życie ucieka nam między palcami, jak wzięty w dłonie piasek?

6 DOWODÓW NA TO, ŻE MARNUJEMY SWOJE ŻYCIE:

Stoimy w miejscu.
   To chyba pierwszy "grzech" ludzki. Kto kazał się zatrzymać i zaprzestać się starać? Starać się o lepszą pracę, większy dom z pięknym podwórkiem i psa? A no, widzicie - nikt. To, czy stoimy w miejscu, czy idziemy w jakąś wyznaczoną przez nas stronę (do celu), zależy tylko od nas. Ludzie często się boją, że stracą to co mają ruszając dalej. Szukając zmian, dajemy sobie szansę na więcej. Na sukces. Nie znajdziemy go, siedząc od 20 lat w tej samej, uprzykrzającej nam życie, pracy.

Zadajemy się z ludźmi, których nawet nie lubimy.
   Prędzej czy później, po jakimś czasie orientujemy się, że mamy obok siebie "wampira energetycznego". Osobę, która "wypija" z nas radość życia. Osobę która ciągnie nas na dno. Często nawet wpadamy w znajomości gdzie takich ludzi jest wiele.
   Czy warci są oni naszej uwagi? Z pewnością - nie. Lepiej uwolnić się od nich, bez zbędnego balastu się lepiej oddycha.
żródło - google
Tracimy cenny czas.
   Cały wieczór przed komputerem, albo telewizorem? Znacie to? Zapewne tak. Często marnujemy swój cenny czas na bezsensowne przewijanie facebook`a albo oglądanie kolejnego śmiesznego filmu z kotem w roli głównej. Warto? A co byśmy zrobili gdybyśmy mieli dodatkowe cztery godziny doby, które właśnie marnujemy na pierdoły? Pierwsza moja myśl, padła na rower i przynajmniej 20 km z bliską osobą obok. A Wy jakbyście je wykorzystali?

Przyszłość, to nie teraźniejszość.
   Okej, życie marzeniami jest fajne. Dodaje to nam chęci do działania i nakręca wiatraczek dzięki któremu czujemy wiatr we włosach. Czy da się żyć samymi marzeniami? Nie, życie toczy się tu i teraz, nie np. za 5 czy 10 lat. Musimy żyć realnie i spełniać nasze marzenia teraz a nie czekać na gwiazdkę z nieba.

Nie doceniamy tego co mamy.
   Masz dom, jedzenie w lodówce i bliskich obok siebie? Wiesz, że jesteś jednym z najbogatszych ludzi na świecie? A dla nas to ciągle za mało? Chcemy nowego samochodu z super przyśpieszeniem i ilomaś tysiącami koni pod maską? A w garażu stoi piękny, nowy, rower dzięki któremu będziemy mieli figurę cud malina i lepszą kondycję? Czas docenić, to co się ma i rozejrzeć się wokół!

Nie lubimy siebie.
   W lustrze ciągle ta sama smutna, szara twarz. Myślimy, że mamy grube nogi a tak naprawdę, większość koleżanek nam ich zazdrości. Często człowiek nie chce się rozwijać bo nie widzi możliwości. "A jestem i tak brzydki/brzydka więc i tak kolejny kurs, który da nam super awans nie jest mi potrzebny" - znajome? Pora na to, aby uwierzyć w siebie. Z większą pewnością siebie, ludzie są lepiej odbierani i częściej się uśmiechają ;-)

Czy warto tak marnować swoje życie i bać się zmian? Nie.
Czas na to, aby odetchnąć pełną gębą, żeby kiedyś na starość wspominając, móc powiedzieć "KURDE, FAJNIE BYŁO!"

Ankieta do wypełnienia KLIK
7 sprawdzonych sposobów jak szybko i spokojnie zasnąć?

wtorek, maja 24, 2016

7 sprawdzonych sposobów jak szybko i spokojnie zasnąć?

Witajcie!
   Ten wpis powstał z moich ostatnich rozważań. Uwaga, uwaga! O dziwo nie nocnych, lecz porannych. Stojąc przed lustrem, przyglądając się sobie i myśląc "kurde... znowu się nie wyspałam, mam wielkie wory pod oczami i nie wiem czy starczy mi tapety w kosmetyczce, żeby to ukryć."
   Niestety, tak to już jest, że większość z nas się nie wysypia. Kręci się, wierzga nogami, przewraca z boku na bok pod kołdrą w kolorowe kwiatki z czasów przedszkola - serio! Ja mam taką i to moja ulubiona z wyhaftowanymi czerwoną nitką inicjałami - ej dżej (nie, nie jest żadną rap-laską, a Gang Albanii nie brzmi w moich głośnikach codziennie).
   Bycie nocnym markiem, nauczyło mnie (i mój portfel) wiele. Ile można szukać i wydawać kolejne pieniądze na pseudo coraz lepszy korektor pod oczy, który co się okazuje później pstro daje?       Uwierzcie mi, wiele. Był to nie lada problem dla mnie. Zawsze wieczorem było coś do roboty, nowy odcinek serialu, zrobienie nowych paznokci czy ciekawa książka. Potem spanie w autobusie na czyimś ramieniu i hektolitry kawy w dzień.
   Jak sobie z tym poradzić?
   Nastawianie budzika dwie i godzinę przed pójściem spać? Ktoś pomyśli - durnota, a mi pomogło. Gdy budzik zadzwoni wiem, ile czasu zostało mi do pójścia spać. W ten sposób podświadomie mój organizm już wie, że niedługo będzie odpoczynek.

   Czytanie papierowej książki. To zawsze działa. Nie wiem czy to zapach papieru i drukowanego na nim tekstu ale czytając którąś z rzędu stronę moje powieki robią się takie ciężkie, że nie jestem w stanie ich udźwignąć i pyk! Nie ma mnie, zasypiam.

   Spokojna muzyka - może nie przesadzajmy z Mozartem czy Beethovenem, ale nasza ulubiona, wolna piosenka w słuchawkach gdy leżymy w łóżku? Czemu by nie?
   Żadnego burczenia w brzuchu! Nigdy nie chodzę głodna spać. Przed samym spaniem zawsze jem serek czy nawet kawałek czekolady. Mogę spać na podłodze, w namiocie, w znienawidzonej piżamie, ale (Boże chroń!) nie na głodniaka.

   Relaksująca kąpiel. Hmmmm... no tak, wiele czasu przed pójściem spać nie mam, żeby pluskać się czterdzieści minut w wannie i robić bul, bul, bul jak mały wielorybek. Jednak fajnie znaleźć te 10 dodatkowych minut w trakcie których nałożymy maseczkę, czy zrobimy peeling.

   Ćwiczenia fizyczne? Tak, dokładnie. Zawsze po nich, endorfiny buzują, ale potem odczuwamy miłe zmęczenie. Jednocześnie dbając o ciało, taki mały dodatek, dzięki któremu po miesiącu zauważamy, że nasz tyłek się podniósł do góry ;)
   Dobrym sposobem jest również przyzwyczajenie organizmu do stałej godziny kładzenia się spać. Dzięki temu, te dwie godziny przed snem zaczniemy odczuwać zmęczenie. Najlepiej, gdyby byłaby to godzina, która pozwoli nam na 6-8 godzin snu. To nasze minimum które pozwala na pełną regenerację.

   A Wy ile śpicie? Wolicie się wyspać, czy jesteście nocnymi markami?
P.S. Na blogu pojawiły się kategorie po prawej stronie, pod kotem. Mam nadzieję, że ułatwi wam to poruszanie się na tej stronie internetowej (również domena zmieniła się na .pl). Postanowiłam również, że posty będę publikowała regularnie, w poniedziałki i piątki około godzin wieczornych. Podoba Wam się ten pomysł?
Copyright © Aleksandra ma kota , Blogger