środa, czerwca 29, 2016

Wakacyjna rozpusta - czyli 8 rzeczy, które musisz zrobić tego lata!

Wakacyjna rozpusta - czyli 8 rzeczy, które musisz zrobić tego lata!
Hejka Naklejka :)
Wybaczcie nie mogłam się powstrzymać.
Niektórzy z Was mnie znają, innym chętnie się przedstawię:) Mam na imię Paulina i prowadzę blog Nalepiony Marketing, a u naszej cudownej Aleksandry jetem Gościnnie :) Co nas łączy? Zapewne posiadanie kota i przyjazne usposobienie:) Poza tym mamy podobne spojrzenie na wakacje (chociaż ja właściwie już ich nie mam - wakacji, nie spojrzenia ;)).
Dość już o mnie i przejdźmy do tematu. WAKACJE - cudowne dwa (dla studentów trzy) miesiące odprężenia, słońca i rozpusty (w moim przypadku żywieniowej - ale kto co woli ;) ). Zero prac domowych, sesji, zakuwania po nocach i prezentacji. Innymi słowy żyć nie umierać:) Wytłumaczcie mi więc dlaczego coraz więcej osób spędza je przed komputerem, wychylając jedynie czapkę z daszkiem z mieszkania w podróży po caca-cole?

Tak nie może być! Nie traćcie wakacji na obejrzenie wszystkich sezonów Gry o tron i Przyjaciół, czas na zbieranie niesamowitych wspomnień, korzystanie z pogody a może nawet jakieś zmiany? Wymówki “muszę się uczyć” i “jestem taaaaaaaaaaaka zmęczona” w wakacje nie działają. Także do dzieła!
A co możecie robić w wakacje… hmmmm… pomyślmy...

TEGO LATA MUSISZ:


SPRÓBOWAĆ NOWYCH RZECZY
Nie mam tu na myśli nic zdrożnego ;) Zróbcie po prostu coś czego jeszcze nigdy nie robiliście, albo zjedzcie;) Mój plan na te wakacje to gotowanie na świeżym powietrzu. Mam już zorganizowaną kuchenkę polową i niczym Pascal (czy to był Okrasa?) zamierzam gotować w różnych dziwnych miejscach ;) Oczywiście możecie się ograniczyć do jedzenia nieznanych potraw, lub nauczyć się jeździć na rolkach;)





ZOBACZYĆ JAK WYGLĄDA TWOJA OKOLICA
Dam obie ręce i nogę uciąć, że nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo zmieniła się wasza okolica. Proponuje jak najszybciej to zmienić. Zgarnąć rower z piwnicy i objechać miasto na około( nie krajówką, tylko okolicznymi wioskami). Nawdychać się świeżego powietrza na zapas, posłuchać jak ptaszki ćwierkają, złapać trochę wiatru we włosy i popatrzyć na nowy traktor. Po wyczerpującej wycieczce “rozbić” koc i zrobić piknik na łące, albo w zbożu, kto co lubi;) Tylko nie rozbijajcie się w zbożu jednocześnie oglądając ten nowy traktor ;)


ZROBIĆ COŚ SZALONEGO
Zróbcie coś o czym opowiecie dzieciom;) Może skok na bandżi? albo podróż autostopem nad morze. Nie? To może wyznanie miłości super tajnej drugiej połówce:) Nieważne na co wpadniecie, ważne żeby było to coś szalonego, co będziecie mogli wspominać przez długie lata. Jak zrobicie z tego własną wersje “Jak poznałem wasza matkę” nic się nie stanie ;)
...To było lato 2016 roku. Z wujem Przemkiem jechaliśmy na rowerach do Paryża, gdy ciotka Dorota złapała gumę…i tak poznałam Waszego  Ojca” ;)...


SPĘDZAĆ CZAS Z PRZYJACIÓŁMI
Przyjaciółmi, nie Przyjaciółmi, serial zostaje na Comedy Central, a my wychodzimy :) To zabawna sprawa, ale z przyjaciółmi nawet nicnierobienie jest zabawne i ciekawe. Zamiast więc wylegiwać przed telewizorem lub laptopem wybierzcie się gdzieś, gdziekolwiek, choćby miała to być ławka pod blokiem :)




ZROBIĆ SOBIE JEDNODNIOWĄ WYCIECZKĘ
Czego potrzebujesz? Zapakowanego plecaka i biletu na pociąg ;) Wybierasz się sama przyda się jeszcze książka, zabierasz przyjaciół, książka jest niepotrzebna ;) Nie jedźcie nigdzie daleko, nie ma sensu kisić się w pociągu i martwić czy będzie jak wrócić. W niedalekiej okolicy na pewno jest pełno świetnych miejsc, w których jeszcze nie byliście:) Trzeba to nadrobić.




IŚĆ NA KONCERT/FESTIWAL
Lato w nie obfituje, a koncertów nie lubią tylko Ci, którzy nigdy na nich nie byli:) Nie musicie jechać na super drogi koncert idola do Spodka. W koncertach i festiwalach najpiękniejsze jest  to, że nie sama muzyka jest najważniejsza, ale atmosfera. Przyznam się, że byłam na kilku festiwalach w nie swoich klimatach muzycznych i i tak było świetnie :)





WZIĄĆ “SZTALUGĘ” I RUSZYĆ NA PODBÓJ ŚWIATA
Nie musicie być dosłowni, wiem że nie każdy ma sztalugę do dyspozycji;) Wystarczy zeszyt/blok i ołówek sepia lub węgiel. Dajcie upust swojej kreatywności. Słyszałam takie teorie, że nie każdy potrafi rysować, ale w sztuce chodzi o emocje, a nie odtwarzanie. Więc jeżeli drzewko z łąki wyjdzie bardziej jak krzak z krótkim terminem ważności, nie ma się czym przejmować. Zawsze można powiedzieć,  że taka była wizja artystyczna. Zobaczcie jak wygląda sztuka nowoczesna:) Naprawdę wierzycie w to, że czarny kwadrat na białym tle te to “Przemijanie” ??????


NA CHWILĘ SIĘ ZAKOCHAĆ

kontrowersyjne? Wakacyjna miłość to naprawdę świetna rzecz, niestety nie każdy może sobie na nią pozwolić (pozdrawiam wszystkich w stałych związkach ;) ). Dlatego polecam zakochanie się w czymś, a nie kimś:) Jeżeli nie macie akurat do dyspozycji super niesamowitej wakacyjnej miłości w postaci kolegi z domku letniskowego obok wybierzcie coś innego;) Zakochajcie się w książkach, malowaniu, rolkach, gotowaniu. Znajdźcie swoją wakacyjną pasję:)


To by było na tyle wakacyjnego planowania:) Mam nadzieję, że was zainspirowałam i skorzystacie z moich pomysłów na wakacje. Wszystkie sprawdzałam na własnej skórze i POLECAM ;)
A w wolnej chwili zapraszam  do siebie;)


środa, czerwca 22, 2016

Jak zorganizować sobie życie?

Jak zorganizować sobie życie?
Cześć Wam!
   Sądzicie, że organizacja życia jest ważna?  Ja powiedziałabym, że najważniejsza, bo bez niej raczej nie jesteśmy nic w stanie zrobić. Ja niestety, należę do osób które są perfekcjonistami. Wszystko musi być zaplanowane, zapięte na ostatni guzik i dopilnowane. Każde, chociażby małe uchybienie, skutkuje dezorganizacją mojego czasu. Dlatego staram się codziennie planować co będę robić danego dnia.
   Wielu z Was stwierdzi - wariatka! Może macie rację, ale lubię mieć swój czas pod kontrolą, ponieważ zawsze jestem w ruchu.

Jakie są moje sprawdzone sposoby na organizację?

KARTKA I DŁUGOPIS
   Pierwszy, najprostszy sposób i rodem z podstawówki. Pamiętacie jak zapisywaliście w zeszytach "Praca domowa:" i pod spodem był tekst czym mamy się zając popołudniu, zamiast wychodzenia na dwór i grania w klasy? Właśnie od tego zaczęło się moje zapisywanie co mam zrobić każdego dnia. Nic trudnego, biorę skrawek kartki lub notes i notuję hasłami, co mam zrobić danego dnia. Fajnym pomysłem też jest zapisywanie ważniejszych rzeczy z dużych liter.

PLANUJ PRZED A NIE W TRAKCIE
   Zwykle mój plan najpierw układam w głowie. Najwygodniej jest to robić z rana lub dzień wcześniej, wtedy łatwiej jest pogodzić wszystkie obowiązki. Mieszkając samemu, natłok codziennych czynności jest dość spory: pranie, gotowanie, zmywanie, sprzątanie, robienie zakupów, zajęcia na uczelni i ogarnianie bloga. Bywa ciężko, ale nie można się poddawać.

PODZIEL SIĘ... OBOWIĄZKAMI!
   Robienie miliona rzeczy naraz, jednocześnie myśląc już o następnych, nie wychodzi dobrze. Zwykle skutkuje to tym, że nie zrobimy żadnej rzeczy dokładnie, tak jak byśmy chcieli. Dlatego musimy się dzielić! Bycie "Zosią-samosią" nie jest dobrym pomysłem, przecież zawsze wokół nas znajdzie się ktoś, kto nam pomoże i chociaż trochę odciąży w codziennych czynnościach. Wtedy my będziemy mieli chociaż chwilę upragnionego spokoju. Nie możemy zapominać, że nam też należy się odpoczynek!

NASZE BIURO DOWODZENIA!
   To najważniejszy punkt tego posta. Bez wygodnego miejsca pracy, gdzie wszystko ułożone jest tak, jak powinno - nie zrobimy nic! Ład i porządek jest najważniejszy. Dobrym pomysłem jest też aranżowanie wnętrza wokół nas. Wygodny fotel i dobrze dobrane biurko z wieloma szufladami, czy nawet pojemna półka nad, może zaoszczędzić nam sporo czasu na szukaniu i jednoczesnym znajdowaniu, rzeczy które były nam potrzebne rok temu. Łatwiej się pracuje w estetycznym, ładnie i przede wszystkim praktycznie urządzonym miejscu.
   Miejsce do pracy powinno być też ładnie zaaranżowane, gdy nasze oczy chcą odpocząć, nasz wzrok możemy skierować na nasz pokój, w którym zaplanowaliśmy każdy detal.
   Ostatnio przeglądając różne strony trafiłam, na homify. Na ich stronie można znaleźć wiele ciekawych rozwiązań jak zaaranżować wnętrze wokół tak, abyśmy mogli zaoszczędzić czas. Oto kilka z nich:
www.minimoo.pl : Minimalistyczne domowe biuro i gabinet od MINIMOO Architektura Wnętrz
Dom w Puławach : Minimalistyczne domowe biuro i gabinet od FAMM DESIGN
Dom jednorodzinny w Redzie : Skandynawskie domowe biuro i gabinet od PracowniaPolka

   Oczywiście nie są to jedyne rozwiązania, jakie można znaleźć na ten stronie. Ekonomiczne, świetnie wykonane i jednocześnie piękne wnętrza!
A Wy jakie macie sposoby na organizację swojego życia? 

piątek, czerwca 17, 2016

Co daje nam jazda na rowerze?

Co daje nam jazda na rowerze?
Witajcie!
   Czy ktoś z Was nie jeździł na rowerze? Przypuszczam, że trudno byłoby znaleźć taką osobę. Większość z nas wie co znaczy spadający łańcuch, czy przebita dętka w rowerze. 
  Pamiętacie, jaką radość w dzieciństwie dawała pierwsza przejażdżka na dwóch, a nie na czterech kółkach, a stłuczone po raz kolejny kolano wcale nie przeszkadzało jechać w dalszą podróż? Nie istotne było wtedy, czy to popularny góral, składak czy damka, ważne żeby miał dwa napompowane koła i jedziemy!
   Dzisiaj, mając już te dwadzieścia kilka lat, zastanawia mnie jedno pytanie, o którym za dzieciaka nie pomyślałabym za Chiny!
   Co takiego daje nam rower? Jakie korzyści mamy z jazdy na nim?
MAMO, TATO! CHODŹ NA ROWER, TAK SPĘDZAMY CZAS Z RODZINĄ
   Czas jest chyba najcenniejszą rzeczą, a w dorosłym życiu nie mamy go za wiele, tym bardziej dla naszych najbliższych. A ile trzeba, żeby zabrać dzieciaki, czy żonę na wycieczkę? No właśnie, niewiele, bo jedynie jednego stwierdzenia "idziemy na rower!". Trochę to abstrakcyjnie brzmi, bo jak można iść na rower? Jednak wiele osób tak mówi, to i ja tak piszę ;-)
   Bliscy zapamiętają taki wypad np. za miasto i na długo będą go mile wspominać. A przecież czas spędzony z bliskimi, nigdy nie jest czasem zaprzepaszczonym, prawda?

NIE CZEKAJ, RUSZAJ PRZED SIEBIE!
   Nie zapominajmy o tym, że rower to świetny środek lokomocji! Nim możemy dostać się wszędzie, do pracy, na uczelnię, czy do szkoły. Dzięki temu, zapomnimy już o staniu w korkach i zaoszczędzimy płucom spalin, wlatujących przez otwarte okno.
   Pod większością budynków są stojaki na rower. Możemy go łatwo przypiąć i nie martwić się o nagłe jego zniknięcie, z jednoczesnym wzywaniem CSI do rozwiązywania "kryminalnych zagadek". 

FIU, FIU! ŁADNE NOGI! CZYLI PRZEPIS NA PIĘKNĄ FIGURĘ
   Chcecie żeby mężczyźni się za Wami oglądali? Sposób na to jest jeden - ruszaj tyłek i wsiadaj na rower! Nic tak efektownie nie kształtuje sylwetki, jak jazda na dwóch kółkach. Siedząc i pedałując nie odczuwamy jak zmienia się nasza figura, ale to co zobaczymy w lustrze po miesiącu, regularnej jazdy, może być dużym zaskoczeniem. Jędrna skóra, szczuplejsze nogi, podniesiony tyłek i mniej tłuszczyku na brzuchu? Wszystko to, da się osiągnąć właśnie na rowerze. To też świetna alternatywa dla codziennego treningu.
KISZENIE SIĘ W DOMU? POWIEDZMY "NIE", CHOROBIE
   Ile razy powtarzaliście, że dość z siedzeniem przed komputerem w domu? Pewnie - dużo. Jeżdżąc na rowerze, dotleniamy mózg, który potem lepiej funkcjonuje. Poza tym, nie tylko nasza głowa na tym zyskuje, podnosimy odporność na różne choroby, takie jak np. choroby układu krążenia, czy nawet miażdżycę.

ODROBINA SZCZĘŚCIA DLA SIEBIE - ENDORFINKI BUZUJĄ!
   Pełen relaks? Tak! To również potrafi nam dać rower. Pozwala on nam się w prosty sposób odstresować i całkowicie zapomnieć o problemach życia codziennego. Dokładnie to samo, dzieje się
po treningu - pojawia się większa ilość endorfin, które wywołują podniesienie poziomu hormonu szczęścia, w naszym organizmie. 

OSZCZĘDZAMY I O PORTFEL DBAMY
   Rower pozwala nam zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy. Dodatkowo warto wspomnień, że jednocześnie zadbamy o środowisko, pedałując nie wytwarzamy spalin, ani innych substancji które mogą skazić środowisko.
   Zamiast wydawać je na paliwo, ubezpieczenie czy płyn do spryskiwaczy, możemy wykorzystać je na pyszne lody, które i tak spalimy wracając z pracy, czy szkoły do domu ;-)

  A Wy jakie znacie jeszcze korzyści z jazdy na rowerze? 

poniedziałek, czerwca 13, 2016

Jak napisać ciekawy post na bloga?

Jak napisać ciekawy post na bloga?
Cześć Wam!
   Jak już zapewne zauważyliście - pojawiły się drobne zmiany na blogu. Co to oznacza? No cóż, zmartwię Was, nie będzie tu żadnej rewolucji, ani stania na głowie. Od czasu do czasu, dobre są małe zmiany. Mam nadzieję, że pomogą one Wam łatwiej korzystać z mojej strony.
   Dzisiaj chciałam poruszyć, dość znany i dobrze już oklepany (można byłoby napisać "oklepany jak mata przez Najmana) temat - blogowanie.
   Pisanie postów, czy notek, jak kto woli, jest dość dużym wyzwaniem dla bloggera. Oczywiście mówię tu o tych artykułach które przyciągają czytelników, jak lep muchy.
   Jak pisać aby ludzie czytali i wracali do naszych postów?

KLEPANIE W KLAWIATURĘ, JAK GRANIE NA PIANINIE?
   Ojjjj... w żadnym razie. Pisanie to nie schemat, który możemy powtarzać, tak jak nuty wychodzące spod naszych palców, podczas gry. Pisanie do sztuka. Sztuka, której trudno się nauczyć i trzeba do niej wiele cierpliwości.
   Nikt z nas nie miał w dzieciństwie zawieszonej nad łóżeczkiem karteczki z nazwą przyszłego zawodu "dziennikarza", "pisarza", tym bardziej "bajkopisarza". Klepania w klawiaturę można się poniekąd nauczyć a lekkość pióra jest trochę jak dar.

Z PRZYMIOTNIKAMI, ZA PAN BRAT!
   Nie każdy umie ująć w słowa to, o co mu chodzi. Pisząc "trawnik", nie wywołujemy w czytelniku żadnych wrażeń. "Zielony, wielki, zarośnięty, krzywo ścięty i przepraszam, jeśli kogoś urażę - obsrany trawnik" - chyba każdy z nas ma już wtedy przed oczami, tę kupę zielonej trawy. Nie popadajmy jednak ze skrajności w skrajność, pisanie miliona określeń na jedną rzecz, też nie należy do genialnych pomysłów. Myślę, że trzy określenia wystarczą, aby poruszyć w jakiś sposób czytelnika.

WENO, OCH WENO! GDZIE JESTEŚ, MOJA MIŁA?
   Wstawanie o północy, mimo ciężkiego dnia, bo ma się pomysł na napisanie posta? Brzmi znajomo? Powiedziałabym, że nawet bardzo. Wena, to taka wredna jędza, przychodząca nie wiadomo skąd, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Niestety, nie mamy wpływu na to, kiedy nasze dwie komórki mózgowe, które odpowiadają za pisanie, zderzą się nagle i lecimy się do komputera, podczas koszenia ogródka jak do kibla, podczas sraczki.
GENIALNY POMYSŁ - NASZE ŚWIATEŁKO W TUNELU?
   Pomysł na post, to prawie tak ciężka i trudna sprawa jak wena. Jedno, nierozerwalnie łączy się z drugim. Chociaż zapewne wielu bloggerów w swoich plikach, posiada tytuły postów bez treści. Jednak nie każdy tytuł i pomysł na posta jest trafiony, jeden przeczytają tysiące, drugi dziesięć osób - tak to już jest w blogosferze. Warto pamiętać, że nie zawsze światełko w tunelu oznacza podążanie w dobrą stronę, zawsze to może być pociąg ;-)

USTAW SIĘ, NO! TYLKO NIE MRUŻ OCZU I UŚMIECH! - ZOSTAŃ FOTOGRAFEM SWOJEGO BLOGA
   Pamiętajmy, że zdjęcia znalezione w internecie, mają prawa autorskie. Udostępnianie ich bez zgody jest karalne (zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Lepiej korzystać ze stron internetowych, oferujących bezpośrednio zdjęcia, które możemy wkleić wszędzie bez obaw, nie martwiąc się ile pieniędzy pójdzie na prawnika w sądzie.

   A Wy macie jakieś rady jak bardziej efektownie pisać posty?

wtorek, czerwca 07, 2016

Jak zdać sesję i nie zwariować?

Jak zdać sesję i nie zwariować?
Witajcie!
   Dzisiaj będzie dość gorący temat. Sesja egzaminacyjna. Każdy student chce ją zaliczyć, a nikt nie zna - ten tekst, słyszę bardzo często.
   Idąc korytarzem nagle z dnia na dzień, okazuje się, że uczelnia ma około tysiąc wychowanków więcej niż na co dzień. A w łazience kolejka do kibla większa, niż do lodziarni w upał. Studenci przypominają sobie o uczelni dopiero wtedy, kiedy ustalone są terminy na miliony zaliczeń i egzaminów. Ksera mają utarg roku i podnoszą cenę za skserowanie jednej kartki. Cóż, to można nazwać typową sesją.
   Jak ją przetrwać? Dla jednych pytanie proste, lecz dla innych - skomplikowane jak trafienie w dziurkę od klucza po ciemku.
ZAPRZYJAŹNIJMY SIĘ Z KSERO!
   Nagle okazuje się, że facet pracujący przy kserokopiarce jest jednym z najbardziej rozrywanych mężczyzn w mieście? Prawda. Warto również się za takim obejrzeć, może wtedy dostaniemy kartę stałego klienta. Wierzcie mi, przydaje się w tym "gorącym" okresie. Skserowane notatki to nie tylko koło ratunkowe, ale też kompendium wiedzy na robienie ściąg.

NAUCZ SIĘ ŚCIĄGAĆ.
   Idąc ulicą dostałeś ulotkę, z informacją o kursie skutecznego ściągania? Nie wyrzucaj jej! Schowaj gdzieś głęboko do torby, czy plecaka. Niech leży i czeka na swoje 5 minut w naszym życiu.
   Widzieliście kiedyś studenta, który nie ściąga, tylko ze wszystkiego się rzetelnie uczy? No właśnie, ja też nie. Siedzenie obok osoby która wszystko wie, na jednym z gorszych egzaminów i skuteczne ściąganie może się wtedy okazać zbawienne.

NIE MASZ CO ROBIĆ? CHODŹ NA WYKŁADY.
   Nawet nie pisz, ale bądź obecny. Śmieszne? A właśnie, że nie. Wykładowcy często "puszczają" listy, które potem pod koniec semestru ratują tyłek, nie jednemu studentowi. A wtedy, trudny egzamin, na który w jedną noc trzeba nauczyć się czterech książek po 200 stron - staje się tylko wspomnieniem.
LANIE WODY
   Umiesz opisywać milionami zdań jedną definicję? Znasz wiele synonimów? Super! Wielu profesorków albo doktorków lubi różne określenia na jedną rzecz. Umiejętność opisywania czegoś "na około" zanim trafi się w sedno przydaje się na niejednym kolokwium.

BĄDŹMY KONSEKWENTNI
   Sesja to tylko dwa lub trzy tygodnie spinania tyłka, zaliczania i nauki. W tym okresie, może lepiej zastąpić kolejne piwo, kawą? Pobudzimy mózg do czytania po raz 689768975... tej samej sterty notatek. Lepiej nauczyć się od razu, niż odkładać to na ostatnią chwilę.

SELEKCJA?
   Gdy okazuje się, że za dwa dni mamy trzy zaliczenia i jeden egzamin. Nie da rady, musimy z czegoś zrezygnować. Dzięki Bogu, to nie walka na śmierć i życie, a jedynie wpis do indeksu. Lepiej jest wybrać zaliczenie i egzamin, do którego się przyłożymy, niż uczyć się "po trochu" i potem poprawiać wszystko. Może się również okazać, że przedmiot nie jest taki zły i lekko "wchodzi" do głowy, dzięki temu unikniemy spania przy biurku, na książce w nocy.

ZASADA 4 x Z
Z   apewne znacie tę zasadę: Zrozumieć, Zapamiętać, Zaliczyć, Zapić. Zrozumienie czegoś co było na wykładach czasem bywa dość trudne. Zwłaszcza jeśli właściciel notatek przerysowywał (a nie przepisywał), kolejny 3 linijkowy wzór ze statystyki. Dlatego lepiej czasem zapamiętać wzrokowo mniej więcej gdzie był jaki "ślaczek", przypominający bohomazy przedszkolaków i zaliczyć. Po ogłoszeniu wyników - opić. Nieważne czy zdane czy nie - ważne, że już PO SESJI :-)

   A Wy, jakie macie sposoby aby przetrwać sesję?